Ciężka praca WOŚP
W momencie, w którym piszę ten artykuł jestem właśnie dzień po finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I choć telewizyjnie finał się zakończył, to niektóre licytacje oraz aukcje potrwają jeszcze trochę czasu, a samo liczenie pieniędzy będzie wymagało naprawdę kilkudziesięciu dni wytężonej pracy. To trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie. Z czymś, co dla nas jest cudownym i wesołym happeningiem oraz okazją do poczucia się raz w roku charytatywnymi potentatami, wiążę się niezwykły ogrom pracy oraz żmudnych i długich przygotowań, których my jednakowoż nie widzimy. Przy okazji jednego z minionych finałów, Jurek Owsiak przyznał, że w momencie, kiedy medialnie kończy się finał Orkiestry, to cały sztab ludzi zaczyna już prace nad planowaniem kolejnego. Setki, a może i nawet tysiące ludzi od razu startują do nowego zadania. Dzwonią, szukają, dowiadują się, załatwiają. Zdobywają rozmaite przedmioty na licytacje: biżuterię, trofea sportowe, garnki, inne “narzędzie pracy” znanych osób. Wszystko po to, żeby w ten jeden dzień w roku Wielkoorkiestrowe granie mogło ogarnąć nie tylko całą Polskę, ale również niektóre części świata.